W polskich korporacjach praca wre na wysokich obrotach. Pan Kierownik zleca zadanie, Pani sekretarka siedzi zamknięta w biurze, a pracownicy są od siebie oddzieleni szczelnymi boksami. Nierzadko dzieje się tak, że szef przez cały dzień nie widuje swojego podwładnego albo ze względu na szybki tryb pracy poświęca mu kilka minut w ciągu całego dnia. Jak w takich warunkach można stworzyć ekipę pracowniczą, której siła opiera się na wzajemnym zaufaniu? Z pomocą przychodzą oczywiście pomysły zaczerpnięte z Zachodu.
Rozwiązaniem na powyższe bolączki są wszelkiej maści imprezy firmowe gł. imprezy integracyjne. Normą stają się weekendowe wypady działu IT (obowiązkowo z szefem) na paintball albo kulig na wielkich saniach zamiast uroczystej i nieco patetycznej wigilii firmowej. W takich sytuacjach nie ma rozróżnienia szef-pracownik, co sprzyja budowaniu łatwiejszej relacji na gruncie prywatnym. Tzw. teambuilding przyczynia się jednocześnie do kształtowania lepszej atmosfery w samej pracy, bo przecież "mój kierownik to równy gość, a nie jakiś nadęty bufon".
Ośrodki zajmujące się organizacją imprez integracyjnych coraz częściej sięgają po nietypowe formy rekreacji np. wspólne loty balonem albo iście harcerską zabawę z podchodami i ogniskiem. W stałym repertuarze znajdują się zazwyczaj wspomniany już paintball, ale także quady, tyrolka (lina do zjeżdżania) czy wspinaczka górska. Uzupełnieniem oferty takich ośrodków jest, rzecz jasna, organizacja imprez firmowych każdego rodzaju, począwszy od szkoleń i kursów, poprzez konferencje i sympozja, a na wystawnych kolacjach kończąc.